Ads 468x60px

.

sobota, 1 lutego 2014

Cytaty - Ciemność widoma. Esej o depresji - William Styron


Jeszcze bardziej niż z powodu bólu dusza cierpi przytłoczona poczuciem rozpaczliwej beznadziei.

(...) mój mózg, teraz już bez reszty podlegał władzy szalejących bezkarnie hormonów, był nie tyle organem służącym do myślenia, ile instrumentem rejestrującym, minuta po minucie, zmieniający się nieustannie poziom swojego cierpienia.

Do klasycznych symptomów depresji należy utrata wiary w siebie oraz obniżona samoocena - tak więc straciłem niemal zupełnie poczucie własnego ja, a wraz z nim wszelką wiarę we własne siły. Taki stan może szybko przerodzić się w poczucie całkowitej zależności od innych, a to w dziecięcy lęk. Człowieka ogarnia paniczny strach przed utratą rzeczy i ludzi, zwłaszcza bliskich i drogich. Pojawia się gwałtowny lęk przed opuszczeniem i samotnością. Kiedy choćby przez chwilę zdarzało mi się być w domu samemu, natychmiast ogarniało mnie obezwładniające przerażenie i trwoga.

Poczucie straty i opuszczenia we wszelkich jego przejawach jest głównym probierzem depresji - zarówno jej rozwoju, jak i, najprawdopodobniej, źródła.


Moje cierpienie doszło do takiego natężenia, że wydawało się zupełnie nieprawdopodobne, żeby sama tylko rozmowa z innym śmiertelnikiem, choćby nawet najwybitniejszym specjalistą, ekspertem w dziedzinie zaburzeń afektywnych (nastroju), mogła w jakikolwiek sposób mi ulżyć.

W szpitalu czas strasznie się dłuży, toteż największą wartością terapii grupowej jest to, że z pewnością pomaga go zabijać.


Większość osób znajdujących się w szponach depresji w jej najokropniejszej postaci z takich czy innych powodów pogrąża się w irracjonalnej beznadziei i bezradnej rozpaczy, rozdzierana wewnętrznie potwornym lękiem przed wyolbrzymionymi cierpieniami, które w większości nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

Wyrażę się chyba precyzyjniej, jeśli powiem, że rozpacz, będąca skutkiem złośliwych sztuczek, jakie coraz bardziej udręczona psyche robi choremu mózgowi, zaczyna przypominać diabolicznie mękę uwięzienia w jakimś potwornie przegrzanym ciasnym pomieszczeniu. A ponieważ do wnętrza tego kotła nie dociera najlżejszy nawet powiew powietrza i ponieważ z tego dusznego więzienia, w którym nie daje się oddychać, nie ma żadnej możliwości ucieczki, jest jak najbardziej naturalne, że w pewnej chwili udręczona ofiara zaczyna obsesyjnie myśleć o samounicestwieniu.

Aby odkryć, dlaczego jedne osoby wpadają w groźną spiralę depresji, a inne nie, musielibyśmy zbadać to, co kryje się pod dostrzegalnymi objawami kryzysu psychicznego - a i tak nie udałoby się nam uzyskać niczego poza kilkoma ryzykownymi domysłami.

Depresja jest chorobą zdecydowanie nazbyt skomplikowaną, jeśli chodzi o przyczyny, objawy i sposób leczenia, by na podstawie przeżyć jednej tylko osoby ktoś bez odpowiednich kwalifikacji mógł wyciągać jakiekolwiek wnioski natury ogólnej. Choć jako schorzenie depresja charakteryzuje się pewnymi cechami stałymi, występuje w niej również wiele cech osobniczo zmiennych; zawsze zdumiewały mnie niektóre osobliwe zjawiska - których nie doświadczali inni pacjenci, a które rodziły się w mrocznych zakamarkach labiryntu mojego umysłu.

Teza, jaką w nim przedstawiłem, była dosyć jasna i prosta: w ciężkiej depresji cierpienie jest zupełnie niewyobrażalne dla kogoś, kto nigdy sam go nie doznał; to cierpienie nieraz zabija, ponieważ takiej męki po prostu nie można już znieść. Dopóki natura owego cierpienia nie zostanie rozpoznana i nie stanie się powszechnie zrozumiała, nadal wielu samobójstwom nie będzie można zapobiec. Dzięki temu, że czas ma cudowną właściwość leczenia ran - a także w wielu przypadkach dzięki interwencji medycznej lub hospitalizacji - większości osób cierpiących na depresję udaje się przeżyć, co można uznać za jedyne błogosławieństwo tej choroby. Jednakże tragicznego legionu tych, których ból nie do wytrzymania zmusza do odebrania sobie życia, nie powinno się potępiać bardziej niż tych, którzy umierają na raka.

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. "Aura depresji nie podlega żadnym modulacjom, dominuje w niej mrok, światło traci swój blask".
      Jestem jeszcze w trakcie lektury, jednak już widzę, jak moja dotychczasowa wiedza na temat depresji była uboga. Czytam dalej.

      Usuń
  2. jno proszę, napisałam maila z opisem pewnych zdarzeń, a teraz natykam się u Ciebie na ten tekst....a dodatkowo jakiś czas temu ta właśnie książka przywołała mnie i jako jedyna pośród stosu książek wysypujących się na ziemię z gigantycznego kosza usytuowanego w pewnym hipermarkecie przyciagnęła moja uwagę, oczywiscie została załadowana do mojego trochę mniejszego kosza zakupowego, jeszcze nie przeczytałam, lecz zapewno w bardzo "szybkim wkrótce" to uczynię

    OdpowiedzUsuń

 
stat4u
 
Blogger Templates