Ads 468x60px

.

czwartek, 27 lutego 2014

Wodne anioły - Mons Kallentoft - recenzja


Stare przysłowie mówi, żeby nie chwalić dnia przed zachodem słońca, a książki przed dotarciem do ostatniego zdania i ostatniej kropki. Ja Monsa Kallentofta pochwaliłem, wyraz swego uwielbienia na portalu społecznościowym dałem, a teraz, po skończeniu „Wodnych aniołów”, na recenzję pełną zachwytów i superlatyw ochoty nie mam, w ogóle znowu czuję się oszukany, wpuszczony w skandynawski kanał z kryminałami. Po raz kolejny, dodam.


Nigdy nie rozumiałem fenomenu Stiega Larssona i jego „Millennium", a część jego ogromnego sukcesu zrzucałem zawsze na ten nieszczęsny zawał serca, który pozbawił Larssona nie tylko możliwość korzystania z owoców sukcesu, ale i życia. A przeczytałem tę trylogię dwa razy, żeby wszystko zrozumieć, niczego, broń Boże, nie przegapić, temat pogłębiłem setką artykułów, wszelkich możliwych analiz, nie wspominając o recenzjach, i nawet książkę wieloletniej partnerki Larssona, Evy Gabrielsson, przeczytałem. I nic. Nadal nie rozumiem, i już chyba w tej niewiedzy umrę. Dużo bardziej cenię sobie Trylogię Leifa GW Perssona, a jedyny zarzut jaki mogę jej postawić to zupełnie niepotrzebny drugi tom, który już z racji mniejszej niż dwa pozostałe objętości, wygląda jakby był dopisany przypadkiem, na specjalne życzenie wydawcy, który marzył o nowej trylogii rodem ze Szwecji.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Bez ograniczeń - Chrissie Wellington - recenzja


W triatlonie można się zakochać, od pierwszego wejrzenia i na całe życie, wystarczy obejrzeć kawałek relacji z mistrzostw świata na dystansie Ironman rozgrywanych na Hawajach, żeby wpaść po uszy jak nastolatka w piątej klasie, która obiecuje koledze, że zostanie jego żoną.
Myślałem, że przelecę przez „Bez ograniczeń” niczym Chrissie Wellington przez swój pierwszy maraton, w 3 godziny i 8 minut, kto choć trochę w życiu przebiegł, ten wie jak szybko musiała biec. Tymczasem męczyłem się, jakbym biegł z grupą maratończyków amatorów, która będzie walczyć o zmieszczenie się w limicie czasu. Lektura zajęła mi ponad tydzień, już po 70 stronach umęczony byłem jakbym przy okazji w dwóch Ironmanach wystartował, przypominam: 3,8 km pływania, 180 km na rowerze plus maraton.

sobota, 1 lutego 2014

Cytaty - Ciemność widoma. Esej o depresji - William Styron


Jeszcze bardziej niż z powodu bólu dusza cierpi przytłoczona poczuciem rozpaczliwej beznadziei.

(...) mój mózg, teraz już bez reszty podlegał władzy szalejących bezkarnie hormonów, był nie tyle organem służącym do myślenia, ile instrumentem rejestrującym, minuta po minucie, zmieniający się nieustannie poziom swojego cierpienia.

Do klasycznych symptomów depresji należy utrata wiary w siebie oraz obniżona samoocena - tak więc straciłem niemal zupełnie poczucie własnego ja, a wraz z nim wszelką wiarę we własne siły. Taki stan może szybko przerodzić się w poczucie całkowitej zależności od innych, a to w dziecięcy lęk. Człowieka ogarnia paniczny strach przed utratą rzeczy i ludzi, zwłaszcza bliskich i drogich. Pojawia się gwałtowny lęk przed opuszczeniem i samotnością. Kiedy choćby przez chwilę zdarzało mi się być w domu samemu, natychmiast ogarniało mnie obezwładniające przerażenie i trwoga.

Poczucie straty i opuszczenia we wszelkich jego przejawach jest głównym probierzem depresji - zarówno jej rozwoju, jak i, najprawdopodobniej, źródła.

 
stat4u
 
Blogger Templates